Słonimski na ambonie

2025-08-08

Mistrzowski felietonista, słynący z ciętej riposty.

Poeta, Skamandryta, krytyk literacki – Antoni Słonimski, tworzący również pod pseudonimem Pro-rok.

Tolek, syn Eugenii Marii i Stanisława Słonimskich, przyszedł na świat w 1895 r.

Fot. Antoni Słonimski, przed 1976. Domena publiczna

Jesteście Państwo na stronie Biblioteki im. Piłsudskiego, więc warto zaznaczyć, że w domu państwa Słonimskich przy ul. Niecałej w Warszawie bywał przyszły marszałek Piłsudski, działający wtedy w konspiracji, sypiając gościnnie na kanapie.

Artykuł powstał na bazie genialnych felietonów Słonimskiego zatytułowanych „Heretyk na ambonie” (1934) oraz książki „Słonimski. Heretyk na ambonie” Joanny Kuciel-Frydryszak wydanej przez Wydawnictwo Marginesy. Znajdziemy w tej książce fakty biograficzne, dużo ciekawostek, cytatów, ale też wypowiedzi znających go osób – Adama Michnika – jego sekretarza, Katarzyny Herbert – żony Zbigniewa Herberta, Julii Hartwig, Marii Iwaszkiewicz – córki Jarosława Iwaszkiewicza, Jerzego Giedroyca.

Przerywniki-ciekawostki.

  • Stanisław Słonimski był lekarzem, jego pacjentem był Bolesław Prus. Pisarz wzorował na nim postać doktora Szumana w powieści „Lalka”.
  • Ojciec i syn wierzyli w przesłanie „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie”. Było to także życiowe motto Władysława Bartoszewskiego.
  • Antoni Słonimski był rysownikiem w piśmie „Sowizdrzał”, tam poznał Jana Lechonia.
  • Poetą postanowił zostać po przeczytaniu sonetów Adama Mickiewicza.
  • Miał ciepły głos, któremu zawdzięczał powodzenie u kobiet.

XX-lecie międzywojenne, kawiarniany gwar, długie rozmowy, występy artystów, tętniące życie.

Poeci Antoni Słonimski, Julian Tuwim, Jan Lechoń, Tadeusz Raabe postanawiają otworzyć kawiarnię.  Tak powstaje słynny Picador, Pod Picadorem. Mieści się w niedużej mleczarni przy Nowym Świecie w Warszawie. Poeci deklamują tam swoje wiersze. Wielka piątka, późniejsza grupa literacka Skamander, to: Tuwim, Lechoń, Słonimski oraz Jarosław Iwaszkiewicz i Kazimierz Wierzyński. Ale swoje wiersze „Pod Picadorem” mógł przedstawiać każdy, nie było cenzury.

Fot. Tablica pamiątkowa na ścianie kamienicy przy ul. Nowy Świat 57. Domena publiczna

Jak przedstawiał się kawiarniany cennik? Jaki obowiązywał regulamin? Z przymrużeniem oka.

Nie wolno było wprowadzać psów. To zaskoczenie, szczególnie w dzisiejszych czasach, gdzie ta tendencja jest odwrotna.

Wejście dla dorosłych kosztowało 5 marek. Im ktoś był młodszy tym płacił więcej, czyli nie było zniżek dla młodzieży szkolnej. Targowanie się nie wchodziło w grę, za to napiwki były mile widziane.

Zabronione było odgadywanie rymów podczas czytania wierszy. Jak głosił regulamin zabraniało się wstępu do kawiarni osobom w stanie nazbyt trzeźwym, recydywistom na polu literatury i malarstwa i członkom Rady Regencyjnej.

Poeci udzielali także audiencji, dodatkowo płatnej.

I tutaj kilka przykładów:

  • Krótka rozmowa z prawem podania ręki – 50 marek
  • Objaśnienie przeczytanego utworu – kosztowała 75 marek. Widać autorzy zdawali sobie sprawę z tego, że ich teksty mogą być niezrozumiałe.
  • Propozycje matrymonialne poeci przyjmowali tylko w czwartki. Nie przyjmował ich Julian Tuwim, zakochany w swojej narzeczonej Stefanii Marchew. Z propozycjami mogły się zgłaszać tylko interesantki, posiadające przeszło 75 000 marek posagu.

Życie kawiarniane kwitło w najlepsze, a A. Słonimski realizował się dalej – jako publicysta i poeta.

Kolejne przerywniki-ciekawostki.

  • Szopka Pikadora – satyra, kabaret, o charakterze politycznym, wystawiana również przed Radą Ministrów.
  • Bolesław Wieniawa Długoszowski – przyjaciel Słonimskiego, żołnierz, adiutant Józefa Piłsudskiego, o którym pisarz mówił „Dzwoniąc szablą od progu idzie piękny Bolek, ulubieniec Cezara i bożyszcze Polek”.
  • Herbert George Wells – brytyjski pisarz, którego poglądy na świat Słonimski podzielał. Był to optymizm i wiara w działania człowieka zmierzające do zmiany rzeczywistości na lepsze.
  • „Wiadomości Literackie” – najbardziej opiniotwórcze pismo dwudziestolecia międzywojennego, na łamach którego Słonimski publikował.
  • Pojedynek – Słonimski wziął udział w pojedynku z artystą Mieczysławem Szczuką. Pojedynek był konsekwencją jednej z jego niepochlebnych recenzji. Artyści mierzyli z broni, Słonimski trafił (mimo, że podobno nie starał się szczególnie) i ranił w kolano przeciwnika. Po latach wstydził się tego wyczynu.

Fot. Antoni Słonimski, 1933. Domena publiczna

Jakie poglądy miał Słonimski?

W „Heretyku na ambonie” komentował ówczesny świat. Słonimski był błyskotliwym obserwatorem rzeczywistości, w swoim własnym stylu podsumowywał życie polityczne, społeczne i kulturalne. Bił brawa i gwizdał, zachwycał się szczerze i żywiołowo, ale też krytykował, podziwiał i użalał się.

Jakie były społeczne nastroje i problemy globu? Na jakie zjawiska zwracał uwagę?

Postępujący rozwój przemysłu, nauki i techniki, ale też podziały społeczne, niemożność porozumienia się, katastrofy wojenne, potrzeba mitu i religijnego stosunku do życia, pamięć o tragedii I wojny światowej i powojennym kalectwie psychicznym, pielgrzymki chłopów przed mauzoleum Lenina. Zaciekle krytykowany był przez narodowców. Był zwolennikiem, podobnie jak większość środowiska skamandrytów, obozu  Piłsudskiego. Przymknął oko na przewrót majowy, ale po sprawie Brześcia przeszedł do antysanacyjnej opozycji. Słonimski wymieniał wówczas potrzebę protestu przeciw znęcaniu się i torturowaniu więźniów politycznych i potrzebę reformy edukacji w zakresie historii powszechnej. Ostrzegał przed niebezpiecznym przybierającymi na sile doktrynami faszyzmu i komunizmu. Dla rozwoju cywilizacji za najważniejszy czynnik uważał humanitaryzm. „Jeżeli do arki Noego, w której przepłynąć mamy przez wzburzone fale najbliższej przyszłości, bierzemy wszystkie dzikie bestje, które hodują dzisiaj świat, nie może tam zabraknąć gołębicy, która nam przyniesie oliwną gałązkę pokoju”. Antoni Słonimski był pacyfistą z krwi i kości.

Również kultura zajmowała duże miejsce w jego rozważaniach – pisał o kinach, teatrach, prasie i oczywiście czytelnictwie. Nakład nowej książki Słonimskiego wynosił – jakie to były wówczas liczby? 1300 egzemplarzy. Raczej to nie literatura z wyższej póki cieszyła się wtedy popularnością, lecz – na co pisarz utyskiwał – senniki egipskie. Słonimski doceniał też wartość bibliotek miejskich dla rozwoju społeczeństwa. A których pisarzy cenił? Dickensa, Hugo, Zolę, Prusa, Verne’a. „Prus jest moim ulubionym pisarzem” – przyznał się w „Heretyku na ambonie”. W bibliotece jest książka >>18 ilustracji do ”Lalki” Prusa : teka<< Władysława Daszewskiego z przedmową Antoniego Słonimskiego.

A jakie jest sakramentalne słowo urzędników? Bardzo swojskie „Jutro”. Tak brzmi odpowiedź, gdy próbujemy załatwić jakąkolwiek sprawę. Słonimski często też odnosił się do pisma urzędników o nazwie „Jutro Pracy”. Czasopismo dostępne jest w naszej Bibliotece.

W teatrze i urzędzie, czyli czy sztuka może się nie podobać?

„Czy pan był pijany?” – spytał urzędnik. „Nie” – odpowiedziałem. Urzędnik podniósł zdziwione oczy z nad dokumentów i spytał z wyraźnem zainteresowaniem: „Przyznaje pan, że pan gwizdał, i powiada pan, że nie był pijany? Więc dlaczego pan gwizdał?” Odpowiedziałem z całym spokojem, że gwizdałem dlatego, że sztuka mi się nie podobała. „No to znaczy, że pan był pijany” – skonstatował urzędnik i nie dopuszczając do głosu, skazał mnie na pięć złotych kary.

Cytując klasyka „Jak zachwyca skoro nie zachwyca?” A jak nie zachwyca to musi być kara pieniężna.

Słonimski pisał, że publiczność warszawska nie gwiżdże w teatrach, a jeśli już zdarzały się gwizdy to były jego własne. Był to również czas zamykania teatrów i konfliktów na linii aktorzy – dyrektorzy.

Z kolei kinematografia przeżywała rozkwit, a publiczność dopisywała, choć recenzje były różne. Jakie filmy wymieniał Słonimski? Może warto do nich wrócić? „Afryka mówi” (pisał o nim „film marny”), „Szary dom” („świetnie zrobiony”), cytat „boska Marlene Dietrich w podłym obrazie” czyli „X-27” , „Intrygant” (wg Słonimskiego niechlujnie zrobiony), dla odmiany „arcydzieło smaku, dowcipu i wdzięku” film „Milion” czy obraz o rządowym charakterze „Dziesięciu z Pawiaka”.

Kolejne przerywniki-ciekawostki, tym razem regionalne.

  • Słonimski bywał w Łodzi. W 1919 r. odbył się wieczór poetycki z udziałem Juliana Tuwima, Jana Lechonia i Antoniego Słonimskiego w sali koncertowej przy ul. Dzielnej (dziś Narutowicza) w Łodzi.
  • Kolejne takie wieczory poetyckie miały miejsce w 1920 r. i 1924 r. ze Skamandrem.
  • W Łodzi znajduje się ulica Antoniego Słonimskiego, w dzielnicy Widzew-Andrzejów. Imię patrona nadano jej w 1988 r.
  • Pisarz bywał w Pałacu w Nieborowie, gdzie spędzał czas m. in. grając w brydża. Często przyjeżdżał tutaj na święta.

Kobiety w życiu Słonimskiego.

  • Maria Morska – zwana Niutą, wielka miłość A. Słonimskiego. Niestety była to miłość nieszczęśliwa, ponieważ Morska była kobietą zamężną. Słonimski liczył się z jej zdaniem i dzielił jej poglądy. „Kiedy Cię po raz pierwszy spotkałem, mokre pachniały kasztany”. Znajomy wiersz o tytule „Żal” powstał właśnie po nawiązaniu tej znajomości. Maria Morska to feministka, muza i jedynaczka Skamandra, jak ją nazywano. Piękna kobieta, o której pisano, że można stracić dla niej głowę.
  • Irena Baruch – malarka i rzeźbiarka pochodząca z Łodzi – tu mamy również akcent regionalny – druga miłość w życiu Słonimskiego. Miłość zakończona rozstaniem, czyli bez happy endu.
  • Janina Konarska-Słonimska z domu Seideman – żona Słonimskiego. Ślub był w środowisku kulturalnym dużym zaskoczeniem. Konarską łączono bowiem z innym poetą – Kazimierzem Wierzyńskim. Kim była kobieta, która skradła serce Słonimskiego? Pochodzącą z Łodzi malarką, graficzką i ilustratorką. Czasami określano ją jako „Zosię z Soplicowa”. Była jedyną siostrzenicą i spadkobierczynią senatora Heimana-Jareckiego. Odnosiła duże sukcesy zawodowe, ale po ślubie wycofała się z życia artystycznego. Podróż poślubną państwo młodzi spędzili w Danii. Było to małżeństwo bardzo szczęśliwe.

Fot. Janina Konarska-Słonimska. Domena publiczna

Przed wojną zaczęły nasilać się antysemickie ataki na środowisko żydowskie i jak łatwo się domyślić nie ominęły Antoniego Słonimskiego. Pojawiały się bardzo niepochlebne opinie na jego temat w prasie nacjonalistycznej. Sam Słonimski z kolei zawsze czuł się bardziej Polakiem niż Żydem i często to podkreślał. Nie miał problemu z określeniem swojej tożsamości. „Jestem Polakiem. Polakiem maniakalnym” – pisał o sobie. Sam krytykował pewne żydowskie zachowania i postawy oraz nachalną asymiliację, niektóre jego wypowiedzi uważane są wręcz za antysemickie, ale też antypolskie czy antyklerykalne.

Życie na emigracji

Po wybuchu wojny pojawił się w życiu Słonimskich dylemat – wyjechać czy zostać. Decyzja o emigracji pojawiła się dość szybko. Żyd i krytyk Hitlera nie mógł zostać w kraju. Najpierw przystankiem stał się Paryż. Tutaj powstał najważniejszy wiersz czasu wojny – „Alarm”.

Zacytuję:

„I płynie miasto na skrzydłach sławy,

I spada kamieniem na serce. Do dna.

Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy.

Niech trwa!”

Wiersz odniósł ogromny sukces, dodawał otuchy mieszkańcom okupowanej Warszawy.

Następnym przystankiem w emigracyjnym życiu stał się Londyn. Rozchodziły się drogi Słonimskiego z niektórymi dawnymi przyjaciółmi. Odcinał się od znajomych prawicowych, endeckich, sanacyjnych. Nadal przyjaźnił się z Julianem Tuwimem. Bał się komunizmu, ale otwarty był na tym etapie życia na polsko-rosyjskie relacje. Przyjął z ramienia nowego państwa polskiego posadę w organizacji UNESCO, zostając wkrótce szefem sekcji literatury. Kolejna posada – to Dyrektor Instytutu Polskiego w Londynie. I kolejna – prezes Związku Literatów Polskich.

Powrót

Nadszedł czas, że Państwo Słonimscy podjęli decyzję o powrocie do kraju z emigracji. Zadecydowała chęć odnalezienia celu w życiu w powojennej ojczyźnie. Tylko jak to zrobić, żeby nie poddać się komunizmowi i realizować się literacko?

Adam Michnik tak to ocenił: „Pan Antoni, uznając, że dla niego emigracja jest drogą donikąd, i wracając do Polski, zakłamał siebie, żeby móc funkcjonować”.

Słonimski rzucił się w wir pracy literackiej. Z niektórych tytułów, takich jak „Portret Prezydenta” (na cześć Bolesława Bieruta) będzie się musiał tłumaczyć już zawsze.

Z czasem coraz bardziej nie po drodze było Słonimskiemu z linią partii i w zasadzie na odwrót. Felietony pod wymownym tytułem „Załatwione odmownie”, cenzurowane, są tego najlepszym dowodem. Napisany w latach 60. „Sąd nad Don Kichotem” to zarówno rozrachunek ze swoimi wyborami, jak i krytyka władzy.

Antoni Słonimski był sygnatariuszem dwóch listów, które inicjowane i podpisywane były przez ludzi kultury, będących w opozycji do władzy komunistycznej.

List 34 (z 1964 r. ) – to zaledwie dwuzdaniowy list protestacyjny 34 polskich intelektualistów przeciw cenzurze w PRL, zainicjowany przez Antoniego Słonimskiego. Mimo tego, że liczył zaledwie dwa zdania odbił się szerokim echem w kraju i za granicą.

Cytuję:

„Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu”.

List 59 (z lat 70) – to list otwarty, w którym intelektualiści protestowali przeciwko zmianom Konstytucji PRL, wpisania do niej kierowniczej roli PZPR i wieczystego sojuszu ze Związkiem Radzieckim. W tamtym czasie była to nie lada odwaga wyjść z taka inicjatywą.

Antoni Słonimski odszedł niedługo potem. W 1976 roku w Warszawie uległ wypadkowi samochodowemu i zmarł w szpitalu na skutek obrażeń. Pochowany został na cmentarzu w Laskach, obok żony, która zmarła wcześniej.

Kolejne, ostatnie już, przerywniki-ciekawostki.

  • Rękopisy oraz korespondencję zapisał w testamencie prof. Alinie Kowalczykowej – opiekującej się nim po śmierci żony.
  • Adamowi Michnikowi zapisał maszynę do pisania Smith-Corona oraz 30 tysięcy zł, a Tadeuszowi Konwickiemu – japoński telewizor marki Sony.
  • W aktach SB znajduje się notatka z przebiegu pogrzebu poety, który przez ostatnie lata był mocno inwigilowany, również za pomocą tzn. pp (podsłuchu pokojowego).
  • W czasie pogrzebu nad grobem, który trzeba było poszerzać przed włożeniem trumny, ponieważ okazał się za mały, odśpiewano hymn Polski.

Ankieta

Żeby lepiej poznać Antoniego Słonimskiego, jego duszę poety i poczucie humoru przytoczę pytania i odpowiedzi z ankiety, jaką pisarz otrzymał od Związku Zawodowego Literatów. Uwaga – będzie to prawdziwa gratka!

Pytanie 1

„Czy ma Pan ulubioną formę papieru, na którym Pan pisuje? Czy forma ta zmienia się w zależności od treści pisanych rzeczy? Czy też forma papieru jest Panu obojętna lub zależy od okoliczności zewnętrznych? Proszę podać wymiary swojego ulubionego arkusza”.

Odpowiedź

„Wiersze o treści erotycznej piszę najlepiej na papierze owalnym, prozę na elipsach, a satyry na kwadratach. Ulubiony format 30 cm. x 900 km”.

Dobra odpowiedź.

Pytanie 2, 3 i kolejne

„Czy łatwiej Panu pisać w możliwie jak największej ciszy?”

„W ciszy średniej”.

„Czy też woli Pan monotonny szmer?”

„Przepadam za monotonnymi szmerami”.

„Czy woli Pan pisać przy muzyce, i przy jakiej?”

„Tylko przy orkiestrze wojskowej”.

„W jakiej pozycji najłatwiej Panu pisać?”

„Oczywiście kolana razem, pierś naprzód i głowa do góry”.

„Czy łatwiej Panu pisać gdy Pana mięśnie są napięte, czy też gdy większość mięśni jest możliwie odprężona?”

„Nie mogę powiedzieć, bo mi wstyd”.

Uff. Takich pytań w ankiecie było zdecydowanie więcej i odpowiedzi Słonimskiego zawsze były z pełnym polotem.

Warto przeczytać je wszystkie, więc odsyłam do książki.

Słonimski nie chciał, aby tego typu ankiety były mu przesyłane, ale w ramach rewanżu zadał swoje pytanie Związkowi Zawodowemu Literatów.

„Czy Z.Z.L. czytał ankietę, którą rozsyła, i czy ją czytał w świetle dziennem, czy też w półmroku i przy zapuszczonej (!) rolecie?”

Ciekawe jaką dostał odpowiedź.

„Stanąć tak naprzeciw świata skłóconego, przeludnionego, uwierzyć, że wiecznie muszą być kryzysy i wojny […] Naturalnym odruchem człowieka postawionego w taką sytuację jest zdjęcie butów. Bo i po co do cholery buty? Po zdjęciu butów oczywiście przychodzi na myśl łóżko. A więc położyć się do łóżka i czytać „Czerwoniaka”? Bo przecież i tak nic nie możemy zdziałać, nie możemy poprawić świata ani zmniejszyć krzywdy. Nie, panowie! To nieprawda. Proszę włożyć buty z powrotem, proszę wstać z łóżka i rzucić „Czerwoniaka”. Prawdziwemu człowiekowi nie może się taka bierność podobać. […] Znacznie ładniej i odważniej jest powiedzieć sobie, że od nas właśnie zależy wszystko”. Antoni Słonimski

Jolanta Zwierzyńska z Biura Promocji Biblioteki Wojewódzkiej w Łodzi